Nowe wymieranie tubylców

Inspiracja naszła mnie z krótkiej notki na temat afery w Korei

Południowej[1]. Tamtejsza komisja do spraw badania towarów stwierdziła ponad

620-krotne przekroczenie norm szkodliwych substancji na i w dziecięcej

kurteczce importowanej z Chin. Wśród wykrytych związków chemicznych wykryto

między innymi ftalany[2]. Znaleziono też ołów[3] i kadm[4]. Dobrawdy, skąd

takie substancje na dziecięcym ubranku?

1:

https://bezprawnik.pl/ubrania-z-temu-shein-i-aliexpress/

2:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ftalany

3: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ołów

4: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kadm

Jak tylko o tym przeczytałem, ruszył potok myśli.

Rodzina Warren wysiada ze statku Mayflower

u ujścia rzeki Powhatan [IMG]

W 1607 roku u ujścia rzeki Powhatan (dziś rzeka James)[5] wylądowali pierwsi

koloniści z protestanckiej Europy. Na kontynent, którego ogromu jeszcze sobie

nie uświadamiali, przywieźli bardzo silną, z punktu widzenia miejscowych

Indian, technologię, która miała im w przyszłości zagwarantować sukces w

podboju. Błyskawicznie jednak uświadomili sobie (ci protestanccy emigranci,

dziś zwani uchodźcami), że są odporniejsi na wiele chorób europejskich,

które mogą za to bez trudu wykończyć całe szczepy opornych wojowników.

Dzikusów, którzy nie mając pojęcia o nowoczesnych (nawet ówcześnie)

technikach produkcji skwapliwie przyjmowali wszelkie dary (lub towary) w

postaci metalowych garnków, ostrzy toporków (zwanych dziś tomahawkami),

noży, czy wreszcie doskonałych, wełnianych koców zdartych ze zmarłych na

ospę mieszkańców Starego Kontynentu i za bezcen importowanych do Nowego

Świata. Dziś historycy szacują, że te barwne historie o eksterminacji,

poniżaniu dzikich miały dość znikomy wpływ na ich rzeczywisty zanik na

kontynencie Ameryki Północnej. Uważa się, że przeważająca większość

tubylców wyginęła drogą zarażenia się chorobami, nomen omen, zakaźnymi.

Zatem jak to mogło wyglądać z ich (tubylców) punktu widzenia?

5:

https://pl.wikipedia.org/wiki/James_(rzeka_w_Wirginii)

Mały, ciasny, ale własny (wigwam) [IMG]

Ludzie wychowani w stanie, który do przybycia bladych twarzy (niebieskookich,

owłosionych ust, czerwonych kurtek itp.) uważali za całkiem sympatyczny,

nagle dowiedzieli się, że można mieć w bród drogocennych koców,

stalowych, a nie obsydianowych noży, metalowych, a nie glinianych garnków,

stalowych, a nie kamiennych toporków, płóciennych, a nie skórzanych koszul,

wygodne kapelusze zamiast wiatru we włosach, a zamiast łuku, który wbrew

pozorom nie stanowi tak skutecznej broni, jak się wydaje, donośne, choć

głośne muszkiety. A do poderwania przyszłej żony czyli squaw, zamiast

pracowicie polować na wysoko latające i wciąż czujne nośniki kolorowych

piór, wystarczy wycyganić błyszczące paciorki! Kto by się nie skusił?

Szczególnie odpowiednio podlany wodą ognistą?

Księżniczka indiańska Pocahontas [IMG]

Wbrew pozorom nie istniało coś takiego jak szlachetny dzikus rodem z mokrych

snów Jana Jakuba Rousseau. To byli tacy sami ludzie jak my, tylko wychowani w

gospodarce łowiecko-zbierackiej. Wynikały z tego pewne różnice, ale.

Indiański wódz Apsaroke [IMG]

No więc widzi taki wojownik-łowca-zbieracz (już na progu epoki rolniczej,

ale jeszcze go nie przekroczył), jak mu do wsi blade twarze znoszą

dziesiątki koców i zaciera rączki. Okrywa nimi swoją rodzinę, bo rodzina

jest najważniejsza. Cieszy się, że po raz pierwszy w życiu przeżyją zimę

nie marznąc. O wirusie ospy nie ma pojęcia, podobnie jak o praniu wełny. No

i wszystko tak jakby się zgadza. Jego rodzina (i on sam) nie umarli z zimna.

Zapewne przyszły złe duchy, ktoś rzucił urok, pewnie zemsta za jakieś

świństwo z przeszłości. Przez wiele lat nikt (z tubylców) nie kojarzył

związku pomiędzy jednoznacznie dobrymi kocami i jednoznacznie niedobrą

ospą[^1].

[^1]: ***Uwaga:*** historycznie rzecz biorąc uznaje się jeden udokumentowany

potwierdzony wypadek, gdy przedstawiciel władz kolonialnych użył zarażonych

ospą koców celowo do zwalaczania tubylców: był to sir Jeffrey Amherst w

1763 roku, w Pennsylwanii, przeciwko wojownikom Pontiaka[6]. Jednak

późniejsze badania wskazują, że epidemia ospy, która w latach 1837-38

wykończyła Indian w Północnej Dakocie, została wywołana również przy

pomocy zakażonych ospą koców dostarczonych przez armię USA. "Zabieg" ten

zabił, wg ostrożnych szacunków, ok. 125 tysięcy Indian. Ale tak czy owak

mówimy o chorobach zakaźnych, czyli jakoś tak się udało wykończyć też

inne plemiona, w innych rejonach tego wielkiego kontynentu.

6:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pontiac_(wódz)

Indianie próbowali się leczyć na

własną rękę, ale nie pomagało [IMG]

A kiedy już skojarzył, było za późno. Indian pozostało na północnym

kontynencie, w obszarze osadnictwa anglosaskiego, akurat tyle, że przebudzone

sumienie bladych twarzy mogło zaspokoić się obdarowując ich ogromnymi

połaciami bezużytecznych agrarnie gruntów i zasiłkami wystarczającymi, aby

się zapić na śmierć.

Dziś mamy moim zdaniem do czynienia z bardzo podobną sytuacją. Tylko rolę

dzikiego grają ludzie cywilizowani, a kolonizatorami jest eksplodujący

azjatycki przemysł. Dziś to my jesteśmy dzikusami, nieważne czy mieszkamy w

Europie, Ameryce, Azji, czy Afryce. Cieszy nas możliwość nabycia tańszej

kurtki dla dziecka. Nie mamy pojęcia, nie tylko jak wygląda maszyna, która

tę kurtkę uszyła (czy stał przy niej człowiek, też nie wiemy), nie

wyobrażamy sobie współczesnej maszyny tkackiej, nie znamy procesów

chemicznych prowadzących do powstania syntetycznych włókien, z których

materiał na kurtkę utkano... Zaprawdę, jesteśmy tylko ciemnymi dzikusami.

Bierzemy z półki w dobrej wierze. Przecież nikt tego specjalnie nie uczyni

szkodliwym dla zdrowia, prawda? Prawda?

Żadna ilustracja nie pasuje do tematu [IMG]

Może tak, a może nie. Może to nieumyślnie. Może tylko z niedbalstwa, a

może jednak złośliwości. A może to jednak jest nowoczesna wojna? Zemsta

ludów niegdyś podbitych, poniżonych, które dziś idą po światową

hegemonię?

Tak czy owak, niemożliwe chyba jest dziś życie bez licznych,

wyspecjalizowanych instytucji, których zadanie polegać będzie na

kontrolowaniu, z czego składają się oraz w jakich warunkach zostały

wyprodukowane, przechowywane, zmagazynowane, przetransportowane towary. Liczba

zagrożeń wzrosła od czasów, gdy Pocahontas rzekomo wstawiła się za

kapitanem Smithem. Odpowiednio do liczby substancji, z których tkane są dziś

materiały do szycia.

No więc trucizna [IMG]

Oczywiście należy pamiętać, że wysoka cena danego towaru wcale nas nie

zabezpiecza przed niepożądanymi substancjami. Zresztą, przecież nie tylko w

dziedzinie chemii zaszedł ogromny postęp. Wszyscy znamy liczne opowieści o

zagrożeniach płynących z Internetu. A na drodze już się czają Sztuczne

Indolencje, nanotwory, różne drony i też inżynieria społeczna.

Strach się bać.

📅 2025-02-13

↩ Index (Strona główna)

📁 Z poziomu podłogi

#Zpodlogi

#obyczaje

#scientia

Proxied content from gemini://sdf.org/flamenco/2025-02-13_nowe-wymieranie-tubylcow.gmi (external content)

Gemini request details:

Original URL
gemini://sdf.org/flamenco/2025-02-13_nowe-wymieranie-tubylcow.gmi
Status code
Success
Meta
text/gemini
Proxied by
kineto

Be advised that no attempt was made to verify the remote SSL certificate.