„Smutno mi, Boże...” – Juliusz Słowacki H Y M N. I Smutno mi Boże! Dla mnie na zachodzie Rozlałeś tęczę blasków promienistą, Przedemną gasisz w lazurowéj wodzie Gwiazdę ognistą, Choć mi tak niebo ty złocisz i morze, Smutno mi Boże! II Jak puste kłosy, z podniesiona głową, Stoję roskoszy próżen i dosytu, Dla obcych ludzi mam twarz jednakową, Ciszę błękitu: Ale przed tobą głąb serca otworzę, Smutno mi Boże! III Jako na matki odejście się żali Mała dziecina, tak ja płaczu bliski, Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali Ostatnie błyski, Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze, Smutno mi Boże! IV Dzisiaj na wielkiém morzu obłąkany, Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem, Widziałem lotne w powietrzu bociany Długim szeregiem. Żem je znał kiedyś na polskim ugorze, Smutno mi Boże! V Żem często dumał nad mogiłą ludzi, Żem prawie nie znał rodzinnego domu, Żem był jak pielgrzym co się w drodze trudni Przy blaskach gromu, Że nie wiem gdzie się w mogiłę położę, Smutno mi Boże! VI Ty będziesz widział moje białe kości W straż nie oddane kolumnowym czołom: Alem jest jako człowiek co zazdrości Mogił, popiołom... Więc że mieć będę niespokojne łoże, Smutno mi Boże! VII Kazano w kraju niewinnéj dziecinie Modlić się za mnie codzień... a ja przecie Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie, Płynąc po świecie... Więc że modlitwa dziecka nic nie może, Smutno mi Boże! VIII Na tęczę blasków, którą tak ogromnie Anieli twoi w niebie rozpostarli, Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie Patrzący – marli. Nim się przed moją nicością ukorzę, Smutno mi Boże! Pisałem o zachodzie słońca, na morzu przed Alexandryą